sobota, 29 grudnia 2012

Liebster Blog Awards

Siemka! Zostałam nominowana przez 'Nikola Nowak' (http://enchanted-world-silent-thoughts.blogspot.com) do Liebster Blog Award. Bardzo ci dziękuję za nominację, niby to nic wielkiego a jednak od rana mam banana na twarzy ;D

 Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".

 Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

  
Pytania od Nikoli:
1. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Beżowy, miętowy, granatowy i zielony. Haha sorki, ale nie umiem wybrać jednego.

2. Jakie jest twoje hobby?
Śpiew, taniec, siatkówka...no i pisanie blogów :)

3. Ulubione blogi.
Wszystkie z opowiadaniami o 1D ;D

4. Często się malujesz?
No tak, ale to jest bardzo delikatny makijaż, maluję tylko rzęsy ;)

5.Jaki masz styl?
Dooobra, trudne pytanie. Szczerze to nie wiem, po prostu jak coś mi się spodoba to kupuję ;x

6.Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
No i znowu nie umiem się zdecydować, więc napiszę kilka:
a) Beyonce- I was here, Listen
b) One Direction- Over Again, Truly Madly Deeply, Little Things
c) Ed Sheeran- Give Me Love
d) Paramore- Decoy
..mogłabym wymienić jeszcze dużo innych, ale to i tak miała być jedna.. xd

7. Uprawiasz jakiś sport?
Nie, ale lubię grać w siatkówkę.

8. Ulubione danie?
Spaghetti Carbonara, mogłabym jeść ciągle.. *.*

9. Jakie jest twoje największe marzenie?
Nie powiem, bo się nie spełni ^^ ale podpowiedź jest taka, że marzy o tym, każda directioners ;p

10. Jakiego typu książki czytasz?
Najczęściej fantastykę.

11. Wolisz zdrowe jedzenie czy fast-foody?
Niestety fast-foody :c

Pytania do nominowanych:
1. Jeśli jesteś directionerką to od kiedy?
2. Ulubiona książka?
3. Od kiedy prowadzisz bloga?
4. Co lubisz robić w wolnych chwilach?
5. Ulubiona piosenka?
6. Dlaczego zdecydowałaś się na pisanie bloga?
7. Którego z 1D najbardziej lubisz i dlaczego?
8. Masz twittera?
9. Jaka była twoja pierwsza myśl, gdy usłyszałaś piosenkę 1D?
10. Jaki masz styl?
11. Którego z chłopców najbardziej przypominasz i dlaczego ?

NOMINOWANI TO:


 JEŚLI MACIE JAKIEŚ PYTANIA TO TU MACIE MOJEGO TWITTERA--> @milkastyles_xx

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 10- Nigdy nie popełniłabym takiego błędu...

Właśnie obczajałam kolejny sklep, gdy dostrzegła świetny set na manekinie.


Szybko go kupiłam i poszłam do milkshake city. Weszłam do środka, przepychając się przez tłum stojący przy ladzie. Nigdy nie było tu tak tłoczno jak dzisiaj. Stanęłam w kolejce, wyjęłam komórkę i sprawdziłam twittera. Dużo znajomych z Polski do mnie pisało, odpowiedziałam im krótko i wylogowałam się. Akurat była moja kolej do złożenia zamówienia.
-Poproszę czekoladowego shake'a.- poprosiłam uśmiechając się do chłopaka za ladą. Skądś go kojarzyłam.



-Już się robi.- oznajmił a po chwili już dostałam swój napój. Usiadłam przy wolnym stoliczku pisząc smsy z Olivią. Jak zwykle gadała o cheerleaderkach. Taniec to jej pasja. Lubi też śpiewać, ale taniec zdecydowanie wygrywa.
Nagle usłyszałam jak Lokaty krzyczy do tych wszystkich dziewczyn a one niechętnie opuściły lokal. Nie za bardzo wiedziałam co się dzieje. Ktoś do mnie podszedł i dosiadł się do mojego stolika. Był to ten chłopak zza lady.
-Hej. Mogę się dosiąść, prawda?- uśmiechnął się do mnie oszołamiająco.
-Po co się pytasz i tak już usiadłeś.- wywróciłam oczami.
-My się chyba skądś znamy.- stwierdził wpatrując mi się głęboko w oczy. Odwróciłam wzrok.- Nie byłaś przypadkiem na castingach w x-factorze?- spytał.
-Byłam z..-zawahałam się, przecież oni kazali mi udawać jego dziewczynę hmm- byłym chłopakiem.- szczerze? nie wiem czemu powiedziałam, że z byłym. Myślę coś innego a mówię coś innego, no cóż 'OnlyMe'.- Aaa to ty mi podstawiłeś nogę!- spiorunowałam go wzrokiem a on się zaczerwienił, ale cicho zaśmiał.
-Taa, to chyba ja.- kolejny raz tego dnia uśmiechnął się do mnie.
-Aha? Nie masz nawet zamiaru udawać, że zrobiłeś to przypadkowo, albo chociaż przeprosić mnie? Jesteś bezczelny.- skomentowałam jego zachowanie i chciałam już wyjść, ale zatrzymał mnie. Złapał za nadgarstek i pociągnął w dół tak, żebym usiadła.
-Zawsze jesteś taki niedelikatny?- przewróciłam oczami.
-Przepraszam.
-Nie wybaczam.
-Czemu?
-Bo cię nie lubię.
-Szczera jesteś.
-Dziękuję.
-Daj mi swój numer.
-Żebyś mnie męczył? Nigdy nie popełniłabym takiego błędu.- pokazałam mu język.
-Ale tak na prawdę to mnie lubisz, nie?-spytał robiąc minę a'la kot ze Shreka.
-Nie.- oznajmiłam.
-Wiesz co? Foch.
-W dupie mam twojego focha. Cześć.- wyszłam. Usłyszałam jeszcze za sobą Ostra. Lubię takie. Zrobiłam facepalm'a. Chciałam opisać Olivii całe zdarzenie, ale nie miałam jak. Zdałam sobie sprawę, że zostawiłam w lokalu torebkę, z telefonem, kluczami i wszelkimi dokumentami. Szlag! Muszę się tam teraz wrócić. Ughh.
Szybko pobiegłam z powrotem do Milkshake City. W środku oczywiście znów był ten debil.
-Zapomniałaś czegoś?- spytał jakby nie wiedział,że tak, debil jeden. Poszłam do miejsca, w którym siedziałam. Torebki nie było, czyli chłopak ją wziął. Podeszłam do niego.
-Tego szukasz?- zapytał wyciągając torebkę zza lady.
-Tak.- chwyciłam za torebkę i wyszłam. On tylko się zaśmiał.
Po chwili dostałam sms'a.
Hahaha cześć śliczna niewiasto. Zdobyłem twój numer.- H.S.
Szybko mu odpisałam:
Grzebałeś w moim telefonie! Teraz to ja mam focha!-
Jak masz na imię?
Nie mam zamiaru tracić pieniędzy na pisanie z tobą. Cześć.
A ja i tak będę cię zamęczać wiadomościami ;*
Whatever..
Lubię cię ;D. Schowałam telefon do torebki i poszłam do domu. Wyjęłam z reklamówek nowy zakup i włożyłam go do szafy. Zeszłam na dół, babcia siedziała w kuchni przy włączonym radio i czytała jakąś książkę.
-Cześć babciu, co czytasz?- spytałam przytulając babcię.
-Książkę.- uśmiechnęła się. Booooże z kim ja żyję?!
-Haha to wiem babciu. Idę na spacer, okey?- spytałam.
-Jasne.- odpowiedziała wpatrując się w słowa książki.
Ubrałam się odpowiednio i wyszłam zabierając ze sobą tylko telefon i słuchawki. Włączyłam sobie słuchawki do uszu i wsłuchałam się w słowa piosenki.


And I remember all those crazy things you said/I pamiętam te wszystkie szalone rzeczy, które powiedziałeś.
You left them running through my head/Zostawiłeś je biegające po mojej głowie.
You're always there/Zawsze tam jesteś.
You're everywhere/Jesteś wszędzie.
But right now I wish you were here/Ale teraz chciałabym żebyś był tutaj.
Z moich oczu wypłynęła jedna nic nieznacząca łza. Nagle ktoś mnie zaczepił, Odwróciłam się wyciągając słuchawki z uszu. Kto to był? Oczywiście, że H.S.
Jak już kiedyś wspominałam mam wspaniałego przyjaciela pecha, który śledzi mnie na każdym kroku. Grrrr.
-Cześć! I znowu się spotykamy, to przypadek, czy może przeznaczenie?- spytał dziwnie ruszając brwiami.
-Można to nazwać po prostu pechem.- odpowiedziałam sztucznie się uśmiechając.
-Czemu mnie nie lubisz?
-Bo jesteś: bezczelny, chamski, brutalny, trochę dziwny..mam wymieniać dalej?
-Nie trzeba.- zmieszał się.
-No to cześć.- ruszyłam w przeciwnym do niego kierunku, znów wsłuchując się w słowa piosenki. Usiadłam na ławce obserwując przechodniów i ich dziwne zachowania, gdy dostrzegłam Nialla i Olivię trzymających się za ręce i śmiejących się w niebo głosy. Moje serce pękło na milion małych kawałeczków. To ona mu się podoba, mogłam się tego domyślić...


_______________________________________________
Kolejny rozdział pisany przy Edzie. Komentujcie! Błaaaaaagam!!!
Następny dodam dopiero za tydzień. Przepraszam! :(
Kocham Was
~Milka

piątek, 14 grudnia 2012

Rozdział 9.- Targały mną różne emocje, których nazw nie znam...

Czy on też może coś do mnie czuć? Nie, to niemożliwe. Jemu przecież podoba się ktoś inny.

-No to mów czemu płakałaś.- powiedział słodko uśmiechając się. Rozejrzałam się po pokoju, żeby tylko nie spojrzeć w jego błękitne oczy.
-Przecież ci mówiłam, że przypomniałam sobie coś smutnego.- przytulił mnie mocno i pocałował w pliczek.
-Jak zdecydujesz się powiedzieć mi prawdę to z chęcią cię wysłucham.- powiedział głaszcząc moje włosy i nadal przytulając.
-Dobrze.- uśmiechnęłam się smutno. Targały mną różne emocje, których nazwy nie znam. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Siedzieliśmy tak w ciszy, która nam w ogóle nie przeszkadzała, lecz po chwili chłopak się odezwał.
-Do jakiej szkoły idziesz?- spytał. Przez te wszystkie zdarzenia nie myślałam o szkole. Wiem, że babcia mnie do jakiejś zapisała, ale za bardzo się tym nie interesowałam- do teraz. Muszę o tym pogadać z Merry.
-Pewnie do najbliższej.
-Czyli, będziesz mnie musiała znosić codziennie.- wystawił język i uśmiechnął się.
-Są jeszcze weekendy.- zauważyłam.
-No przecież mówię, że codziennie. Nawet w weekendy.- zachichotał.
-Zbytnio mi to nie przeszkadza.- szczerze się uśmiechnęłam. Oderwałam się od Nialla i wstałam.
-Chyba muszę już iść.- oznajmiłam i wyszłam. Chłopak poszedł za mną. Ubrałam kurtkę i buty, chciałam już wyjść, gdy chłopak zatrzymał mnie słowami:
-Nie pożegnasz się?- powiedział rozstawiając ręce do uścisku.
-Hmm nie.- teraz ja mu wytknęłam język i wyszłam. Za drzwiami słyszałam jeszcze jak Niall krzyczy foch forever!. Zaśmiałam się cicho i ruszyłam w kierunku domu.
Gdy byłam już w swoim pokoju znów zaczęłam rozmyślanie o mnie i Niall'u jako parze. To by się chyba nie udało. Dobra, nie mogę cały dzień zaprzątać sobie tym głowy, teraz inny temat, mianowicie- szkoła. Weszłam do pokoju babci i usiadłam na skraju łóżka.
-Cześć córciu. Coś się stało- uśmiechnęła się przyjaźnie a mi znów zrobiło się ciepło na sercu.
-Babciu, do jakiej szkoły idę, bo zostały już niecałe dwa tygodnie a ja nawet nie widziałam swojej szkoły?- spytałam nie odpowiadając na pytanie babci.
-Do High School Musical.- uniosłam brew.-Oj, pomyliło mi się coś.- wybuchłam śmiechem a babcia zachichotała pod nosem. Wstała ze swojego fotela, podeszła do półeczki i wzięła karteczkę z nazwą szkoły do swoich chudych rąk.
-Greenshaw High School. To jest blisko. Na piechotę dojdziesz w może siedem minut, ale i tak nie będziesz musiała tam chodzić,możesz dojeżdżać, bo....właśnie kupiłam ci samochód, kochanie!- krzyknęła a ja zaczęłam piszczeć, skakać i nie wiadomo co jeszcze. Wybiegłam na dwór i dostrzegłam czerwone audi.






Wydarłam się jeszcze głośniej i zaczęłam mocno ściskać babcię.
-Babciu przecież ty wydałaś na niego fortunę!
-Miałam oszczędności na prezent dla ciebie.- powiedziała uradowana. Babcia podała mi kluczyki do mojego nowego cuda. Nie wiem czy wam wspominałam, ale mam prawo jazdy.
-Naciesz się nim a ja idę się położyć, dobrze?- spytała. Wyciągnęłam telefon z kieszonki sukienki i spojrzałam na wyświetlacz. Była22:52. Oj troszkę późno. Nacieszę się moim prezentem jutro a teraz idę spać- pomyślałam. Wcześniej jednak poszłam się umyć i przebrać w moją słodką piżamkę składającą się z krótkich sportowych spodenek i rozciągniętej koszulki w serduszka i podpisy moich kolegów z kolonii. Szczelnie przykryłam się kołdrą a po chwili już spałam.
Rano obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Spojrzałam na zegar wiszący nad moim łóżkiem. Długo spałam, bo aż 11 godzin. Przyszykowałam ciuchy i poszłam z nimi do łazienki. Po drodze zauważyłam uśmiechniętego Chrisa idącego w moim kierunku.
-Hahaha, słodką masz piżamkę!- zaśmiał się a ja speszona pobiegłam się przebrać. Odświeżyłam się i ubrałam, szybko wyszłam z łazienki, chciałam się dowiedzieć co tu robi Christopher. Zeszłam na dół do kuchni i usiadłam przy stole na przeciwko chłopca w fullcapie (btw ten fullcap był boski *.*).
-Po co przyszedłeś?- spytałam smarując kanapkę masłem.
-Ostatnio nie mogłem przyjść na korki do twojej babci i dzisiaj nadrabiamy.
-Mhm.- odburknęłam z pełnymi ustami. Szybko zjadłam całą kanapkę i udałam się do swojego pokoju. Postanowiłam iść go galerii handlowej po strój na rozpoczęcie roku.
Właśnie obczajałam kolejny sklep, gdy dostrzegła świetny set na manekinie.

____________________
Baadumtsss! I mamy dziewiątkę! Hahahaha Chickuś chcę teraz widzieć twoją minę ;P Troszkę zmieniłam przebieg wydarzeń.
Miśki komentujcie, to nie jest miłe jak widzę, że na rozdziale jest koło 80 wejść i tylko jeden komentarz to trochę hmm smutne :(
IM WIĘCEJ KOMENTARZY TYM SZYBCIEJ ROZDZIAŁ!

See you soon!
~Milka

czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział 8- Chłopak spojrzał mi w oczy i..

Niall skończył śpiewać a z moich oczu wypłynęły łzy. Nie popłakałam się dlatego, że mi kazali, tak po prostu sama z siebie, gdy prezenterka to zobaczyła, dosłownie wepchnęła mnie na scenę. Na szczęście nie upadłam. Podbiegłam do przyjaciela i rzuciłam mu się na szyję. Chłopak mocno objął mnie w pasie i odwzajemnił uścisk. Jury zaczęli coś mówić, ale ja byłam skupiona czymś innym niż wsłuchiwanie się w słowa Simona Cowella. Widownia zaczęła bić gromkie brawo.
-Nie płacz Smils.- szepnął muskając ustami mój płatek ucha. Oderwaliśmy się od siebie. Chłopak pocałował mnie w policzek. Byłam nieco zawiedziona, no ale czego ja się spodziewałam? Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nagle do moich uszu dobiegły niewyraźne krzyki. Pocałujcie się! Gorzko!! itp. Zarumieniłam się. Po chwili do wrzasków dołączyli się także jurorzy.
Chłopak spojrzał mi w oczy i...nie pocałował mnie, tylko złapał za rękę i sprowadził ze sceny. Chciało mi się płakać tym razem nie ze szczęścia.
Chyba zakochałam się w tym farbowanym pajacu. Szkoda, że on nie odwzajemnia moich uczuć..
Po godzinie byłam już w domu. Szłam wolnym krokiem do swojego pokoju. Babci znów nie było. Szukałam wzrokiem karteczki z wiadomością gdzie jest i kiedy wróci, ale nigdzie nie umiałam jej znaleźć. Po kilku sekundach już dzwoniłam do najważniejszej dla mnie osoby. Nie odbierała. W mojej głowie zaczęły pojawiać się czarne scenariusze. Szybko wywaliłam je stamtąd.
Wykonywałam telefon do Chrisa, gdy usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w zamku. W ekspresowym tempie znalazłam się przy wejściu. Drzwi otworzyły się a ja nie patrząc kto za nimi stoi przytuliłam tę osobę. Poczułam zapach ulubionych perfum babci.
-Słońce coś się stało?- spytała patrząc się na mnie jak na jakąś psychiczną.
-Nie, po prostu mam bujną wyobraźnię.- powiedziałam cicho szlochając.- A teraz idę się wypłakać do mojego pokoju.- powiedziałam. Babcia potarła moje ramię, chciała w ten sposób dodać mi otuchy. Kocham ją za to, że nie jest wścibska i wie, że jak będę chciała pogadać to przyjdę, nie zamęcza mnie pytaniami typu: Kochanie no powiesz mi w końcu?.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Oklapłam ciężko na łóżko chowając twarz w miękkiej poduszce. Płakałam za wszystkie czasy. Nawet nie wiem ile czasu minut czy godzin minęło.
W końcu wzięłam się za siebie i przestałam ryczeć jak bóbr. Chwyciłam za moją komórkę i napisałam krótkiego esemesa do Niallera. Nie miałam zamiaru mówić mu o moich uczuciach, chciałam tylko zobaczyć jego uśmiechniętą twarz. Treść sms'a brzmiała tak:
Masz dla mnie czas?- szybko dostałam odpowiedź.
Pewnie. Bądź w parku za 10 minut. Muszę ci coś powiedzieć :D Xx- Nic nie odpisałam tylko włożyłam telefon do torebki, którą przewiesiłam przez ramię. Założyłam kozaczki i moją ulubioną parkę. Oznajmiłam babci, że wychodzę.
Szłam ze wzrokiem wbitym w buty, znów zachciało mi się płakać. Usiadłam na ławeczce przy wierzbie. Po chwili ktoś dotknął mojego ramienia. Odwróciłam się i ujrzałam uśmiechniętą twarz blondyna. Dosiadł się do mnie i pocałował mnie w policzek na przywitanie, poczułam motyle w brzuchu. Kurcze, tak nie powinno być!
-Co mi chciałeś powiedzieć?- powiedziałam i uśmiechnęłam się zachęcając go do wygadania się.
-No bo..hmm..podoba mi się pewna dziewczyna i nie wiem jak jej to powiedzieć.- wydukał. Spuściłam głowę. Moje rozpuszczone włosy opadły luźno z moich pleców częściowo zasłaniając mi twarz. Widok zasłoniła mi mgła tworząca się w moich oczach. Mocno zacisnęłam powieki aby nie popłynęły łzy. Jedna niesforna łezka wydostała się z mojego oka. Szybko ją otarłam, lecz chłopak dostrzegł, że coś jest nie tak. Uniósł dłonią moją głowę tak abym spojrzała mu w oczy.



-Hej, mała co jest?- spytał, troskliwie głaszcząc mnie po włosach. Otarł kolejną łzę. Miałam ochotę powiedzieć mu wszystko, ale wiem, że nie mogłam. Czemu? Bo podoba mu się jakaś dziewczyna. Nie chcę mu przeszkadzać, jeśli mu się podoba to na pewno chce z nią być. Dla mnie nie ma miejsca w tym wszystkim.
-Nic, przypomniałam sobie coś z przeszłości, przepraszam ja już chyba pójdę.- wstałam z ławki czując jak kolejne słone łzy spływają mi po polikach.
-Mnie się tak szybko nie pozbędziesz. Wiem, że kłamiesz.- powiedział łapiąc mnie za nadgarstek. Skąd wie? Dobra, nie oszukujmy się, nie umiem kłamać.- Chodź do mnie tam mi wszystko na spokojnie powiesz.- objął mnie silnym ramieniem. Poczułam na włosach jego delikatny pocałunek. Czułam się tak bezpiecznie i znowu te cholerne motyle urządziły sobie imprezę w moim brzuchu. Odsunęłam się od niego. Złapał mnie za dłoń i splótł nasze palce. On nawet nie wie jak mi szkodzi takim nieznacznym dla niego gestem. Wyrwałam dłoń i szybko schowałam ją do kieszeni parki. On spojrzał na mnie zdezorientowany. Zajrzałam w jego błękitne jak morze oczy i to był mój błąd, zatonęłam w nich. W ostatniej chwili odwróciłam wzrok, bo machinalnie zaczęłam się do niego przybliżać do pocałunku. O dziwo on nie protestował, nie odsunął się ani nie odwrócił wzroku. Czy on też może coś do mnie czuć? Nie, to niemożliwe. Jemu przecież podoba się ktoś inny.
_________________________________________
Hejoooł MIŚKI! ;D
Oczywiście znowu muszę Was przeprosić..
Tak więc przepraszam, bo rozdział miałam dodać tydzień temu, ale (jak zawsze ^^) mam wymówkę, tym razem jest to- kara na komputer :(
Jak Wam się podoba rozdział? Tak, wiem, że jest krótki.
Nie mówię Wam kiedy będzie następna notka, bo nie chcę znowu Was przepraszać, bo spóźnię się z dodaniem rozdziału. Jestem tylko zawiedziona bo jest 12 obserwujących a komentują 3 osoby. Może i jest po 10 komentarzy, ale włącznie z moimi odpowiedziami. No nic jakoś to przeżyję xd Przypomnę Wam tylko, że CZYM WIĘCEJ KOMENTARZY TO SZYBCIEJ DODANY ROZDZIAŁ! :D
Mam do Was mega ogromną prośbę..moglibyście polecać znajomym tego bloga? Jest to dla mnie cholernie ważne ;c A i głosujcie w ankiecie :)
Kocham Was.
~Milka

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 7- Dasz sobie radę, wierzę w Ciebie...

-Pospiesz się!- krzyknął Chris, który czekał na dole. Ja ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Dobra, ludzie chyba się mnie nie wystraszą. Zbiegłam po schodach a na ostatnim schodku się potknęłam jak to mam w zwyczaju. Christopher się zaśmiał a ja mu zawtórowałam. Miałam dzisiaj bardzo dobry humor.
-Ładnie wyglądasz Smils.- mrugnął do mnie.
-Dzięki.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się słodko.
-Powiesz mi w końcu gdzie jedziemy?- spytałam z wyrzutem.
-Nie, niespodzianka.- westchnęłam z rezygnacją. Zgarnęłam torebkę i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz, po chwili byłam już w aucie Chrisa. Chyba pięć minut jechaliśmy w ciszy, nie mogłam już wytrzymać, więc włączyłam radio. Leciała jakaś beznadziejna piosenka. Zmieniałam stację, ale nagle zatrzymaliśmy się. Spojrzałam w przednią szybę i ujrzałam duży budynek, przed którym stało milion osób.
-Gdzie my jesteśmy?- spytałam zaskoczona unosząc jedną brew.
-Chwilowo w aucie.- uśmiechnął się łobuzersko a ja walnęłam go w ramię.- A tak na serio przed budynkiem, w którym odbywają się przesłuchania do X- factor'a. Wiesz, to taki program rozrywkowy. Przewróciłam oczami a on pokazał mi język.
-A co my tu robimy?- spytałam.
-Zapisałem cię na casting.- szeroko się uśmiechnął.
-Ty chyba żartujesz, ja nie umiem śpiewać!- wybuchłam. Chciałam wrócić się do auta, ale ktoś złapał mnie za rękę. Był to Chris zwijający się ze śmiechu.- I co cię tak bawi?! Nie idę na żadne przesłuchanie!
-Wiem.- powiedział a ja byłam jeszcze bardziej zdezorientowana.- Tak na serio to Niall chce się sprawdzić i chce żebyśmy go wspierali. Miała jechać jeszcze Liv, ale jak doskonale wiesz rozchorowała się bidulka.- powiedział. Wiem, że nie było mu jej szkoda, nie przepadali za sobą.
-No i po to mnie straszysz, przecież prawie tu zawału dostałam.- powiedziałam śmiejąc się razem z nim.
-Dobra, chodźmy bo mamy pół godziny w plecy przez twoje strojenie się.
-Kazałeś mi się ładnie ubrać.- odpowiedziałam. Chris pociągnął mnie w ten wielki tłum w celu znalezienia naszego żarłoka. Christopher był jak lodołamacz (xd).
Nagle potknęłam się o coś lub o kogoś i wylądowałam na ziemi. Ten ktoś specjalnie podstawił mi nogę, spojrzałam w górę i ujrzałam śliczne loczki okalające równie ładną twarz.
-Przepraszam.- powiedział chłopak podnosząc mnie.
-I tak wiem, że zrobiłeś to specjalnie.- otrzepałam ubranie i przewróciłam oczami.
-Wcale nie.- powiedział zmieszany chłopak.- Jestem Harry Styl..- nie dane było mi usłyszeć do końca jego wypowiedź. Chris znów ciągnął mnie przez spocony tłum. Przypomniała mi się moja pierwsza impreza w Londynie.
-O tu jesteście.- krzyknął uradowany Niall.- całkiem fajnie wyglądał. Był ubrany w czerwone polo, szare rurki i granatowy sweterek.
-Cześć. Czemu mi nie powiedziałeś, że idziesz na przesłuchanie?!- zarzuciłam mu. Na co on rozłożył ręce, zaczął nimi dziwnie machać i krzyknął 'niespodzianka'. Zachichotałam i przytuliłam go. Była jego kolej.
-Nazwisko.- rzuciła starsza kobieta do Nialla.
-Niall Horan.- odpowiedział zestresowany.
-Dobrze, proszę wejść do środka. Może pan wziąć maksymalnie cztery osoby towarzyszące.- mówiła patrząc na jakąś kartkę.- Tam wywołają pana na scenę, z resztą na drzwiach wiszą wszelkie instrukcje.- wskazała ręką na plakat, przyklejony na wielkich szklanych drzwiach. Poszliśmy w wyznaczonym kierunku, gdy Niall skończył czytać poszliśmy usiąść na brązowych, skórzanych fotelach. Czekaliśmy koło dziesięciu minut aż donośny głos dobiegający z głośnika wiszącego w prawym, górnym rogu pomieszczenia poinformował nas, że teraz kolej Nialla. Ścisnęłam jego dłoń mówiąc dasz sobie radę, wierzę w ciebie. Chłopak wstał i ruszył w kierunku sceny. Poszliśmy za nim.
Nagle jakiś duży pan zatrzymał mnie i Chrisa.
-Kim jesteście dla tego chłopaka?- spytał przyglądając się nam.
-Przyjaciółmi.- odpowiedzieliśmy równocześnie.
-Mhm. Ty będziesz jego dziewczyną.- wskazał na mnie grubym palcem. Zrobiłam duże oczy i po chwili się zaśmiałam.
-Pan chyba żartuje?
-A czy wyglądam na osobę, która żartuje?- spytał mrożąc mnie spojrzeniem.- Gdy twój chłopak- zrobił w powietrzu cudzysłów- skończy śpiewać masz się rozpłakać, umiesz tak, prawda?- spytał.
-A co jeśli nie?- spytałam uśmiechając się sztucznie.
-To nie wejdziesz tam. Tu chodzi o show mała. Jeśli chcesz tam być ze swoim kumplem to rób co każę, jasne?- kiwnęłam głową. Chris stał i przyglądał się tej całej scenie z niedowierzaniem.
-Grzeczna dziewczynka.- powiedział duży pan i poklepał mnie po plecach. Po chwili się oddalił.
-Co za dupek.- syknęłam pod nosem i poszłam w kierunku sceny, gdzie Niall stał i przedstawiał się jury. Zatrzymaliśmy się przy mile wyglądającej kobiecie.
-Cześć, kim jesteście dla Nialla.- spytała patrząc na nas. W tej samej chwili pojawił się koło nas kamerzysta.
-Ja jestem jego przyjacielem.- uśmiechnął się Christopher.
-A ja dziewczyną.- burknęłam cicho.
-Proszę?- widocznie kobieta niedosłyszała. Wzięłam głęboki oddech i powtórzyłam.
-Jestem dziewczyną Nialla Horana.- uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam.
Mój nowy 'chłopak' zaczął śpiewać.


-Nie wiedziałam, że on tak umie.- powiedziałam na ucho Chrisowi. A on poczochrał mi włosy mówiąc, że jeszcze dużo rzeczy nie wiem o Niallu. Słuchałam jak śpiewa, jego głos był piękny. Próbowałam rozpoznać piosenkę, ale nie znałam jej.






____________________________________
Hejo, dodałam szybciej niż obiecałam. Jak Wam się podoba?? Błagam komentujcie :3
kocham Was.
~Milka.

sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 6- To ty jesteś tą dziewczyną, która zostawiła Nialla...

Stanęłam przed brązowymi drzwiami. Zapukałam i szybko schowałam dłoń do tylnej kieszeni spodni, nie chciałam, żeby chłopak domyślił się, że stresuję się przed spotkaniem z nim a zdradziłyby mnie moje drżące dłonie. Po chwili w progu stanęła jakaś dziewczyna. Zdziwiłam się. Przyjrzałam się jej od stóp do głów i rozpoznałam ją.
-Liv!!!!!!!- krzyknęłam rzucając się jej na szyję. Dziewczyna odepchnęła mnie lekko i przyglądała mi się uważnie. Pierw z jej oczu można było oczytać spojrzenie pt: Co to za wariatka? Czemu zna moje imię i mnie przytula. Po minucie czy dwóch na jej twarzy malowało się niedowierzanie a zaraz radość. Teraz to ona objęła mnie mocno w pasie i nie chciała puścić.
-Smile.- szepnęła krztusząc się łzami.- Co ty tu robisz?- spytała szlochając (nadal nie wypuszczała mnie z uścisku).
-Zaprosiłem ją.- nie wiadomo skąd pojawił się koło nas mój nowy kolega- Niall. Tak nasze stosunki od tamtego nieszczęsnego wydarzenia poprawiły się. Nie spotykaliśmy się często, ale też nie uciekaliśmy od siebie jak parę dni temu. Obydwie spojrzałyśmy na niego. Liv wytarła łzy.



-Skąd wy się znacie.- spytałam unosząc brew.
-Chodziliśmy ze sobą.- odpowiedzieli równocześnie.
-To ty jesteś tą dziewczyną, która zostawiła Nialla pod pretekstem, że związek na odległość nie przetrwa?- zapytałam z wyrzutem.
-Ymmmm no tak.- powiedziała tak jakby tego żałowała.- Teraz przyjaźnimy się, prawda?- spytała przenosząc swój wzrok na Niallera. Chłopak prawie niedostrzegalnie kiwnął głową. On też chciałby do niej wrócić.
Nie! Nie mieszam się w to, nie będę swatką.
-Smile, Liv będziecie tu tak stały? Może wejdziecie do środka.- zaproponował żarłok. Nic nie powiedziawszy wtargnęłam do mieszkania i rzuciłam się na dużą, kremową kanapę. Koło mnie usiadła Livi.
-Boooże jak ja się za tobą stęskniłam Syla.- tylko ona tak do mnie mówiła. Znów wpadłyśmy sobie w objęcia.
Po godzinnej rozmowie dowiedziałam się, że za niedługo Olivia znów wyjeżdża, ale na krótko, do Francji, że kupiła nową parę butów i ma rybkę, którą trzyma w kuli. To nie za wiele, ale zawsze coś a i co jakieś pięć minut wspominała jak to za mną tęskniła, ja za każdym razem się z niej śmiałam. Głupio to brzmiało. A wiesz kupiłam sobie nowe buty, są taaaakie śliczne i wiesz tęskniłam za tobą a i mam złotą rybkę, nazwałam ją Syla na twoją cześć, tak za tobą tęskniłam. Gadała jak nakręcona.
Niall siadł na barowym krześle w kuchni. Patrzył na nas i słuchał, lecz po krótkiej chwili znudziło mu się to zajęcie i usnął opierając się na blacie kuchennym. Postanowiłyśmy to wykorzystać. Szybko pobiegłam do jego pokoju po markery. Chwyciłam piórnik szkolny, leżący na drewnianym biurku i wyjęłam z niego dwa czarne pisaki. Z szybkością światła zbiegłam po schodach na dół. Rzuciłam Livii marker i w tym samym czasie zdjęłyśmy zatyczki. Zbliżyłam pisak do twarzy chłopaka, gdy ten złapał mnie za nadgarstek i zaczął się śmiać.
-Na prawdę myślałyście, że uda wam się ośmieszyć wielkiego Nialla Horana?- spytał patrząc mi w oczy. Uśmiechnął się złośliwie, po czym powiedział- Należy was ukarać.- i rzucił się na mnie. Olivia uciekła na górę.
-Livia! Hahahaha ty Brutusie haha jak hah mogłaś hahahahaha mnie zostawić?- Niall zaczął mnie łaskotać czego nawiasem mówiąc nie znosiłam. Szybko użyłam przedmiotu, który wciąż tkwił w mojej zaciśniętej dłoni, mianowicie- marker. Zrobiłam chłopakowi grubą linię okalającą jego nos i kawałek czoła. Chłopak zdezorientowany na chwilkę przestał mnie dręczyć co ja niezwłocznie wykorzystałam. Przeskakiwałam co drugi schodek aby szybciej znaleźć się na pierwszym piętrze. Chwyciłam za klamkę pierwszych drzwi, na które się natknęłam. Zamknięte. Przeklnęłam w myślach. Zza drzwi usłyszałam cichy chichot.
-Olivia otwórz te pieprzone drzwi, przecież ja tu umrę ze śmiechu!- wydarłam się a ona zaśmiała się jeszcze głośniej.
-Nieee.- już wyobraziłam sobie jak trzęsie głową i wystawia mi język.
Moje przemyślenia przerwał Niall, który obrócił mnie do siebie i przyparł do ściany.- Co teraz zrobisz?- spytał uśmiechając się łobuzersko. Nie potrafiłam mu odpowiedzieć na to pytanie. Próbowałam mu się wyrwać, ale moje próby szły na marne. Chłopak był silny choć może nie wyglądał. Zbliżył twarz do mojej i lekko musnął swoimi wargami moje usta, gdy nagle otworzyły się drzwi i wyszła z nich Liv.
Chłopak momentalnie ode mnie odskoczył. Liv spojrzała na mnie ze smutkiem w oczach po czym sztucznie uśmiechnęła się i zeszła na dół. Poszłam za nią. Przy najbliższej okazji muszę jej to wytłumaczyć. Chociaż sama nie wiem jak. Co to w ogóle było?! Próbowałam się uspokoić. Szczerze mówiąc to spodobało mi się to...
Włączyliśmy jakiś film na dvd. Niall poszedł zrobić pop-corn. Ja skorzystałam z okazji pogadania z Olivią.
-Hej Liv. Czemu cały czas jesteś smutna?- spytałam, chociaż bardzo dobrze znałam odpowiedź.
-Nie jestem, wydaje ci się.- po czym znów posłała mi ten sztuczny uśmiech, którego tak nienawidziłam.



Chłopak przyszedł z dwiema dużymi miskami prażonej kukurydzy. Film okazał się bardzo śmieszny, w pewnych chwilach nawet Olivia się zaśmiała. Oznajmiłam tu oto zebranym, że muszę wyjść, choć tak na prawdę nie musiałam, ale chciałam, żeby wszystko sobie wyjaśnili. Chłopak oczywiście zaoferował, że mnie odprowadzi, ale nie zgodziłam się.
Po chwili byłam już w domu, który otworzyła mi babcia. Uśmiechnęłam się do niej ciepło i poszłam do swojego pokoju. Pozwoliłam moim myślą zadręczać mnie. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.











_________________________________________________________
OOOoooo ja tu dlugo nie byłam :< Ale powróciłam z nowym rozdziałem. btw. dodałam Olivię do 'bohaterów' KOMENTUJCIE! :D Stęsknilam się za Wami, wiecie? ;* mój twitter: @milkastyles_xx Ten rozdział pisałam przy Edzie. Kocham go! :3


niedziela, 15 lipca 2012

Notka #2

Wakacje! Gdzie wyjeżdżacie i na ile?
Ja chcę do Londynu, do mojego Hazzy...ta moja wyobraźnia -,-
Wczoraj wróciłam z koloni- Istebna. Było mega. Był nawet koleś podobny do Harrego(szkoda że miał o s i e m lat :c xd)
Do końca wakacji nie będę dodawać nowych rozdzialów. Kocham Was. ~ Milka

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rozdział 5- Pierwsze wrażenie o tobie nie było za dobre, ale może się do Ciebie przekonam...

-Dzień dobry śpiochu.- powiedział i poczochrał mi głowę. Zdałam sobie sprawę w jakiej pozycji się znajduję.

Głowę miałam na jego klatce piersiowej, swoją nogę miałam zarzuconą na jego nogi, a palce miałam wplecione w jego włosy. Szybko od niego odskoczyłam. On głupkowato się uśmiechnął.
-Jak się spało skarbie?- przybliżył się do mnie i chciał pocałować w policzek. Ja się odsunęłam.
-Przestań się wygłupiać.- rozkazałam. Siadłam po turecku w drugim końcu łóżka i zastanawiałam się co wczoraj robiłam. Przypomniałam sobie tylko jazdę autem, przebieranie się w łazience i przyglądanie się swoim siniakom. Machinalnie spojrzałam na posiniaczone miejsca. Niall również mi się przyglądał.
-Co się wczoraj stało, bo nie za wiele pamiętam?- spytałam wstrząsając głową jakbym chciała, żeby wspomnienia nagle wróciły.
-Chyba ktoś cię zgwałcił..- powiedział zmieszany. Próbowałam sobie jeszcze coś przypomnieć, ale od razu zaczęła boleć mnie głowa.
-Mógłbyś nikomu o tym nie mówić?- spytałam z nadzieją.
-Ale jak to? Przecież trzeba to zgłosić na policję! Nie możemy tego tak zostawić.
-Możemy, a jeśli tak naprawdę nikt mnie nie zgwałcił?- wymyśliłam szybko jakąś wymówkę. Tak szczerze to po prosu wstydziłam się, może bałam iść z tym na policję.-Ja nic nie pamiętam, nawet nie mogłabym zeznawać.
-Bo pewnie dał ci tabletkę gwał...
-Wiem, że oberwałam czymś w głowę tylko tyle pamiętam, potem przybiegłeś ty.-przerwałam mu.
-Dobrze jak nie chcesz to nie, ale zastanów się jeszcze nad tym.- Chciał wyjść z pokoju.
-Obiecaj mi, że nikomu nie powiesz.- rozkazałam mu.
-Jeśli będzie taka konieczność to powiem i nie zmusisz mnie, żebym siedział cicho, to jest za poważna sprawa.- westchnęłam ciężko.
-Dobra.- machnęłam ręką. Chciałam iść się ubrać.
-Gdzie są moje ciu...A no tak.- spuściłam głowę.
-Zaraz ci coś dam.- powiedział i wyszedł gdzieś. Po chwili wrócił ze starannie poskładanymi damskimi ubraniami.
-Nie chcę ubierać ciuchów twojej dziewczyny.- zmarszczyłam czoło. Głupio mi było wziąć od niego ciuchy, w dodatku jego laski.
-Przestań się wygłupiać.- zacytował mnie.
-No dooobra.- przeciągnęłam na znak, że nie podoba mi się, że muszę to zrobić. Wzięłam od niego ubrania i poszłam do łazienki. Ubrałam się i przejrzałam. Wyglądałam nieźle. Poszłam do pokoju Niallera.
-Mmrrr, jaka kocica.- mruknął.- A i nie mam dziewczyny, to ubrania mojej siostry.
-Nie wiedziałam, że masz siostrę.- Znów siadłam po turecku na łóżku i przyglądałam się Niallowi, który zmieniał koszulkę. O Mój Boshhhhhh jaką on ma klatę!(*.*)
-Mieszka w Irlandii, kiedyś przyjechała mnie odwiedzić. Oczywiście w ostatni dzień pojechała na zakupy, gdy się pakowała, żeby wrócić zapomniała wziąć kupionych ubrań. Możesz je sobie wziąć jak chcesz, na nią są już pewnie za małe.
-Dzięki.- gdy powiedział, że nie ma dziewczyny, nie wiem czemu, ale ucieszyłam się.
-Powinnaś zadzwonić do Chrisa. Wczoraj też poszedł cię szukać. Wysłałem mu sms-a, że cię znalazłem, ale i tak na pewno się martwi.
-Czyli wczoraj mnie szukałeś, myślałam, że wpadłeś na mnie przypadkiem. Miło, dziękuję.
-Nie ma za co.- powiedział zmieszany.
-Ja już chyba pójdę.- powiedziałam udając się do wyjścia. Niall mi przeszkodził, złapał mnie za rękę i spojrzał mi w oczy. Jego paczałki przypominały mi błękitny ocean.
-Chciałem cię przeprosić, że byłem dla ciebie taki nie miły, więc przepraszam.
-No pierwsze wrażenie o tobie nie było za dobre, ale może się do Ciebie przekonam. A mogę wiedzieć czemu taki byłeś?
-Dowiedziałem się, że moja dziewczyna wyjeżdża na stałe... chyba do Polski a wcześniej mi o tym nie powiedziała, przy okazji ze mną zerwała, jej wymówką było: 'Związki na odległość nie istnieją, wcześniej czy później ktoś kogoś zdradzi'. Byłem smutny i jednocześnie wściekły. Wyżyłem się na tobie. Jeszcze raz przepraszam.
-No oki, ale czemu później też byłeś taki niemiły?
-Nie lubię przyznawać się do błędów, więc to ciągnąłem. Dziwię się, że w ogóle ci to wszystko mówię. Zwykle nie jestem taki otwarty.
-Plus, gdyby ta dziewczyna na prawdę cię kochała to nie zostawiłaby cię.- powiedziałam i wyszłam. Chłopak za mną wybiegł.
-Sylvia!- skąd on w ogóle zna moje imię, przecież powiedziałam mu tylko moją ksywkę...?
-Co?-zapytałam.
-Wczoraj znalazłem jeszcze twoją torebkę. Łap!- powiedział i rzucił. O dziwo złapałam.
-Dzięki!- krzyknęłam i poszłam.



___________________________________________________________
Wiem, że krótki i beznadziejny, ale obiecałam, dodać, gdy będzie 6 komentarzy, więc macie ;*
Następny dodam jeśli będzie przynajmniej 5 komentarzy tyle ile jest obserwatorów. Jeśli możecie to polecajcie tego bloga, odwdzięczę się :D


sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 4- Nagle zaczęła się do mnie zbliżać jakaś postać....

Ktoś dotknął moich ramion, myślałam, że to Chris, ale ten ktoś pachniał inaczej, po prostu śmierdział. Nagle odchylił mnie do tyłu i ....


I...uderzył w głowę. Przed oczami miałam ciemność.

Obudziłam się, niczego nie pamiętając. Wszystko mnie bolało i było mi zimno. Spojrzałam na siebie.
Byłam naga, cała w siniakach. Leżałam na ławce w parku, było ciemno, prawie nic nie widziałam. Bałam się, cholernie się bałam.
Nagle zaczęła się do mnie zbliżać jakaś postać, chyba chłopak, więcej nie zdołałam zobaczyć.
Gdy postać mnie zauważyła od razu podbiegła w moją stronę. Próbowałam się podnieść i częściowo zakryć rękami, ale gdy tylko nachyliłam się do przodu, myślałam, że pęknie mi głowa.
-O Boże Smils! Smiley! Nic ci nie jest?! Smiley.- Był to ten dupek...Niall.-Chłopak szybko ściągnął z siebie bluzę i kurtkę. Podał mi te dwie rzeczy abym się zasłoniła. Szybko to zrobiłam.
-Niall, zamknij się głowa mi pęka..- powiedziałam niemal szeptem, trzymając się za głowę.
-Co Ci się stało? Kto ci to zrobił?!- pytał.
Wziął mnie za rękę i zaprowadził do swojego auta. Wsiadłam przytrzymując bluzę Niallera.
-Nie wiem!- zaczęłam płakać, chłopak odpalił auto i zaczął jechać.- Gdzie jedziemy?- powiedziałam przez łzy.
-Do mojego domu.-powiedział, skupiając się na drodze, chyba starał się na mnie nie patrzeć.
-Niall, przecież ty jesteś pijany, jeszcze spowodujesz wypadek.- zaczęłam się bać.
-Nic się nie stanie.- powiedział i położył swoją wolną dłoń na moich plecach. Przeszły mnie przyjemne ciarki.
Po chwili dojechaliśmy pod wielki budynek, nie zważałam uwagi na szczegóły. Teraz wszystko było mi obojętne.
Chłopak wziął mnie na ręce. Otworzył drzwi, poczułam przyjemną woń- mieszanka różnych rodzajów kwiatów. Byłam bardzo zdziwiona, że jeszcze rozpoznaję jakiekolwiek zapachy. Byłam wykończona i cała obolała.
Ten(jeszcze do niedawna) pajac, otworzył kolejne drzwi od jakiegoś pokoju. Wniósł mnie do środka i położył na miękkim łóżku.
-Przyniosę Ci jakieś ciuchy.- powiedział drapiąc się po głowie i ukradkiem na mnie spoglądając.
-Dobrze.- poprawiłam (jego) bluzę i smutnie się do niego uśmiechnęłam.
Chwilę później Niall stał przy mnie podając mi jakieś dresy. Zaprowadził mnie do łazienki. Weszłam do środka. Stanęłam przed wielkim lustrem, które było powieszone na przeciw wanny. Wyglądałam gorzej niż ktoś mógłby sobie wyobrazić. Potargane włosy, posiniaczone ciało, guz na głowie, rozmazany makijaż,zaschnięta strużka krwi, która płynęła od czoła, aż po dekolt.
Wzięłam w ręce mydło, odkręciłam wodę i przemyłam twarz oraz ręce. Wytarłam się brązowym, puchatym ręcznikiem i ubrałam w wygodne dresy. No wyglądałam troszkę lepiej.
Wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju Nialla. Łagodnie otworzyłam drzwi. Chłopak siedział odwrócony do mnie tyłem na obrotowym krześle. Ja przyjrzałam się pomieszczeniu. Bardzo mi się podobało, było przytulne, przestrzenne. Ściany były pomalowane na czerwono. Było duże, drewniane biurko. Łózko również było drewniane przykryte białą, satynową pościelą.
Chłopak musiał mnie usłyszeć, odwrócił się machinalnie w moją stronę. Kiwnął głową, dając mi znak, że mam wejść do środka. Nieco wahając się weszłam do pokoju. Siadłam na łóżku wpatrując się w chłopaka a on we mnie.
-Czemu tam poszłaś?!- nagle zrobił się cały czerwony, zaczął nerwowo chodzić po pokoju.- Jaka ty jesteś głupia! O tej godzinie siedzieć sama w parku!!! Czy ty nie masz wyobraźni?!- kontynuował.
-Widocznie nie mam.- było to retoryczne pytanie, lecz i tak odpowiedziałam.
Wstałam i chciałam iść do wyjścia, ale zatrzymał mnie głos chłopaka.
-Nigdzie teraz nie pójdziesz! Będziesz dzisiaj spać u mnie.-rozkazał. Ja tylko prychnęłam i nadal szłam do wyjścia. Chłopak podbiegł i zastawił mi drzwi.
-Jeszcze jest okno.- przewróciłam oczami, czekając aż zejdzie mi z drogi.
-Zostajesz i koniec.- warknęłam, lecz dałam za wygraną.- Grzeczna dziewczynka.- pociągnął mnie lekko za rękę a ja straciłam równowagę i upadłam. On wybuchł głośnym śmiechem na co ja rzuciłam mu zabijające spojrzenie i od razu ucichł, próbowałam wstać, ale ból głowy dawał się we znaki.
-Ładna podłoga.-powiedziałam.Chłopak(kolejny raz) wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju.- Ty kaleko.- skomentował.
-Jak nie przestaniesz to ty zaraz będziesz kaleką.-dorzuciłam a on znów się zaśmiał. Zacisnęłam palce, tworząc z dłoni pięść i walnęłam go w ramię.
-No wiesz co..? Ja cię niosę do pokoju a ty mnie jeszcze bijesz...a jakbym cię teraz upuścił?- I zademonstrował, na szczęście upadłam na miękkie łóżko. Nie powstrzymałam pisku. Chłopak ze śmiechu tarzał się po podłodze.
-Idiota!- krzyknęłam.
-Oj tam, oj tam.- odpowiedział.- Idziemy spać. Zaraz przyniosę materac.
-To tu nie ma drugiego łóżka?- zdziwiłam się.- Ten dom jest wielki a ma tylko jedno łóżko?
-Tak. Za niedługo się wyprowadzam i sprzedaję ten dom, meble już zostały wyniesione. Znaczy zostały tylko meble z mojego pokoju i łazienki.
-Aha. A kto śpi na materacu? Bo ja nie mam zamiaru się stąd ruszać...- rozwaliłam się na całym łożu. Chłopak wyciągnął z szafy materac. Rzucił go do mnie a ja nie mam refleksu, więc nie złapałam, oberwałam w brzuch.-Dmuchaj.- posłał mi zadziorny uśmieszek.
-Już mówiłam, że na nim nie śpię.- odburknęłam.
-No to śpimy razem, kochana.- zaśmiałam się, ale Niall chyba mówił to na serio, bo rozłożył się koło mnie i przykrył kołdrą.
-Żartujesz, prawda?- spytałam zdziwiona.
-Nie.- odparł wzruszając ramionami.-Pogadamy?- odwróciłam się do niego plecami.- No to pogadamy jutro. Dobranoc, Smils.
-Dobranoc.- podciągnęłam kołdrę, odkrywając przy tym Blondaska. Słyszałam jak chłopak wzdycha z dezaprobatą. Zachichotałam i zamknęłam powieki starając się usnąć.

Obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez okno.
-Dzień dobry śpiochu.- powiedział i poczochrał mi głowę. Zdałam sobie sprawę w jakiej pozycji się znajduję.

______________________________________________________________________________
Tadammm! Mamy 4 rozdział. Jak Wam się podoba? Szczerze, mi nie za bardzo. Nie umiałam tego opisać tak jak chciałam. Mam nadzieję, że wam bardziej przypadnie do gustu. Sorki, że taki krótki, ale nie miałam za bardzo czasu i dodałam chociaż połowę tego co miałam dodać. KOMENTUJCIE! Jestem ciekawa Waszej opinii! ;*





poniedziałek, 4 czerwca 2012

Notka #1

Prześlijcie mi (w komentarzach) linki/ adresy waszych blogów. Ostatnio wzięło mnie na czytanie innych opowiadań. Poza tym nie mam weny, więc może coś mnie zainspiruje- nie mówię tutaj o kopiowaniu waszych opowiadań czy zgapianiu pomysłów, nie- tylko może gdy będę czytać, do głowy wpadnie mi jakiś ciekawy pomysł na dalszą akcję.

BTW. OBIECUJĘ, ŻE W ŚRODĘ DODAM NOWY ROZDZIAŁ. Dziękuję za komentarze pod ostatnim rozdziałem. Cieszę się, że ktoś czyta to opowiadanie. Pod tą notką piszcie też co wam się podoba(lub nie podoba) w tym blogu, opowiadaniu. PISZCIE, PISZCIE, PISZCIE!
KOCHAM WAS.~ Milka.

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 3- Wiedziałam, że szczęście nie jest po mojej stronie...



Leniwie otworzyłam oczy, sięgnęłam po telefon, który leżał na podłodze obok łózka. Spojrzałam na godzinę. Była 11:07. Przeżyłam szok, ponieważ jestem rannym ptaszkiem- jak to mówi moja babcia. Szybko wstałam, wyciągnęłam z walizki ciuchy i jak najszybciej włożyłam je na siebie. Poszłam do łazienki z myślą, że muszę dzisiaj rozpakować walizkę pełną ubrań i kosmetyków. Umyłam zęby i twarz. Chwyciłam za szczotkę i zaczęłam rozczesywać swoje skudlone włosy.
Po odświeżeniu się zeszłam na dół po krętych schodach. Zaglądałam do pokoi, lecz nikogo tam nie zastałam. Poszłam do kuchni, wyjęłam wszystkie składniki i zaczęłam smażyć naleśniki. Kątem oka spostrzegłam białą karteczkę położoną na blacie kuchennym. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać na głos.

Dzień dobry, Smiley. Mam nadzieję, że dobrze Ci się spało. Poszłam do przyjaciół. Takie małe spotkanie. Później wejdę jeszcze do sklepu na małe zakupy i wracam do domu. Kocham Cię.

Całusy. Babcia.



Uśmiechnęłam się pod nosem po czym zgniotłam karteczkę i wrzuciłam do kosza na śmieci, znajdującego się pod zlewem w szafeczce. Zabrałam się za jedzenie naleśników z dżemem.
Nagle rozległo się głośne pukanie. Ruszyłam w kierunku drzwi, wycierając ręką usta. W drzwiach stał Christopher. Podszedł do mnie i przytulił mnie tak mocno, jakby nie widział mnie parę lat.
-Chris, zaraz zwymiotuję.-pisnęłam. Christopher zaczął się śmiać i puścił mnie.-Dziękuję.-wydyszałam odsuwając się troszkę.
-Proszę.-znów posłał mi ten swój zabójczy uśmiech.- Wpuścisz mnie do środka, czy sobie tutaj postoimy?-spytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Chodź.-wskazałam ręką wnętrze domu i odsunęłam się, aby ułatwić mu wejście do środka.(Ułatwić, bo jakbym się nie odsunęła to pewnie zrobiłby to za mnie)
Christopher usiadł na kanapie a ja poszłam po talerz z letnimi już naleśnikami. Dosiadłam się do niego a on rzucił się na cudeńka (naleśniki). Ja zachichotałam i włączyłam telewizor. Puściłam Ekipę z New Jersey na MTV i zamiast oglądać to przyglądałam się Chrisowi, który pożerał naleśniory.
-A tak właściwie to po co przyszedłeś?- zapytałam głodomorka.-Zjeść moje śniadanko?-spytałam rozbawiona.
-Zaprosić cię na impre i sorka nie zdążyłem w domu nic zjeść.- powiedział z pełnymi ustami. Przy okazji mnie opluł. Zaczęłam się drzeć jak opętana, nie znoszę takiego braku kultury.
-Nie Uczyli Cię W Domu, Że Nie Mówi Się Z Pełnymi Ustami?!!- On przełknął i znów zabójczo się do mnie uśmiechnął. Od razu przestałam się złościć. Kurcze ten jego uśmiech to taka tajna broń. No nic. Wytarłam ręką policzek(tam mnie opluł -,-)i kontynuowałam:
-O której?- spytałam.-Nie mów, poczekam aż przełkniesz, bo znowu mnie oplujesz.- dodałam szybko, widząc, że bierze kolejnego gryza(jeśli wepchnięciem do buzi całego naleśnika można nazwać gryzem to to był gryz ^^)
-O wpół do ósmej.-powiedział z pustą(chwilowo -,-) buzią.-To co wpadniesz?-spytał robiąc maślane oczka.-Proszęproszęproszęproszę.- mówił tak szybko, że zlało się to w jedno słowo.-A tak w ogóle to, to jest w domu mojego kolegi.-powiedział.-Prześlę ci adres esem.
-Może wpadnę.-odparłam obojętnie, nie miałam ochoty na imprezy, dopiero co się tu wprowadziłam, poza tym po alkoholu nieźle świruję, a i najważniejsza rzecz: Nie Miałam Się W Co Ubrać!
-No błagam! Poznasz mnóstwo fajnych ludzi, potańczysz, pośpiewasz, wyluzujesz się trochę.- wymieniał między kęsami.
-Może wpadnę.- powtórzyłam ostrzejszym tonem, nie lubię jak ktoś mnie namawia na co w cale nie mam ochoty.
-Okej, okej tylko mnie nie pobij.- wystawił mi język, wziął już pusty talerz i oznajmił, że chce mnie widzieć o wpół do ósmej na imprezie. Ja rzuciłam w niego poduszką, oczywiście gdy już odstawił talerz. I o to tak zaczęła się wojna(xd). Po dziesięciu minutach bitwy przyszedł czas na łaskotki. Oczywiście przegrałam, Chris siedział na mnie i 'gilgał' mnie. Ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Błagałam go, żeby przestał, ale nie reagował. Dopiero ustąpił jak zaczęłam mu wmawiać, że to mnie boli. Oczywiście żartowałam. Gdy ze mnie zszedł i dał spokój powiedział, że już na serio musi iść. Ogarnęłam salon i zrobiłam sobie kanapkę z szynką, bo moje naleśniczki ktoś zjadł, szybko ją zjadłam i poszłam do mojego pokoju. Spojrzałam na zegar wiszący nad łóżkiem. Wskazywał godzinę 12:12. Ooo ktoś mnie kocha. Zachichotałam pod nosem i zabrałam się za rozpakowywanie walizek.
Miałam do dyspozycji całą szafę. Starałam się nie rozwalić poskładanych rzeczy, które wyjmowałam z torby, przy okazji przeglądałam ciuchy. Tak jak myślałam, nie miałam się w co ubrać.
Usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza, na dole. Szybko zbiegłam na dół. Ujrzałam moją babcię obładowaną zakupami.
-Cześć, babuniu.-ucałowałam ją w policzek.- Miałaś iść na małe zakupy.- wzięłam większą część reklamówek od babci i zachichotałam.
-Raz trzeba było zrobić porządne zakupy, kochanie.- powiedziała, gdy szłyśmy do kuchni odłożyć siatki. Położyłam zakupy i oznajmiłam, że idę do końca rozpakować walizkę.
Wrzucałam poskładane wcześniej ciuchy do szafy, gdy nagle między swetrami(w walizce) znalazłam zdjęcie, które zrobiłam sobie z moją najlepszą koleżanką, może byłaby moją przyjaciółką, ale znałyśmy się niecałe trzy miesiące i do końca się nie poznałyśmy. Olivia przeprowadziła się z Londynu do Polski i niedługo miała znów wracać do swojego miasta. Co za dziwny zbieg zdarzeń, ona przyjechała z Londynu do Polski a ja wyjechałam z Polski do Londynu. Szczęście nigdy nie było po mojej stronie. Postanowiłam do niej zadzwonić. Miałam nadzieję, że nie zmieniła numeru. Wybrałam numer i usłyszałam pierwszy sygnał..trzeci, czwarty.. .
O:Halo? Smiley?!-tak za nią tęskniłam...nie mogłam z siebie wydobyć słowa.
S:Hej-zdołałam wykrztusić. Myliłam się, to była, a może raczej jest moja przyjaciółka. Na koleżankę, nawet najlepszą tak bym nie zareagowała.
O:Halo, jesteś tam? Smiley??!
S:Tak jestem, przepraszam. Stęskniłam się za tobą!-zaczęłam szlochać, w słuchawce usłyszałam płacz.
S:Nie płacz, Liv.
O:Ja też za tobą tęskni Smil..- opanowała się na tyle, żę zrozumiałam co do mnie powiedziała.
O:Co u ciebie?-spytała pociągając nosem.
S:Jestem już w Londynie, zamieszkałam z babcią Mary i coś mi się zdaje, że będzie tu wpadał taki jeden śliczny głodomor.
O:Uuuu no to nieźle, kochanie.- wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się do słuchawki.
S:Czemu nie dzwoniłaś? Znudziłam Ci się już?- spytałam śmiejąc się pogodnie.
O:Nie, pomyślałam, że chcesz na razie odpocząć i jak będziesz chciała to zadzwonisz. Przecież wiesz, że cię kocham, nie znudziłabyś mi się.
S:No ja myślę.- Cmoknęłam do telefonu i wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
O:Muszę kończyć, szykuję się na.....-Nie zdążyła powiedzieć, telefon mi padł. Zaklęłam pod nosem i zaczęłam poszukiwania ładowarki.Nigdzie nie mogłam znaleźć,walizka, wszystkie szafki. No trudno, to się nazywa złośliwość rzeczy martwych.
Liv poprawiła mi humor, zdecydowałam się iść na imprezę, ale najpierw wpadnę do jakiejś galerii handlowej po kieckę.
Wyciągnęłam z kieszonki w walizce pieniądze i zbiegłam na dół. Będę musiała wstąpić jeszcze do kantoru wymienić pieniądze.
-Babciu mogę iść na imprezę do Chrisa i jego przyjaciół, prawda?-spytałam robiąc oczy kota ze Shreka
-Tak, córciu.-po tych słowach zrobiło mi się ciepło na sercu-córciu. Jedno głupie słowo a tak cieszy.
-Dziękuję.- ucałowałam ją w zmarszczone czoło.-To ja lecę do sklepu po jakąś sukienkę, bo kompletnie nic nie mam.-powiedziałam szykując się do wyjścia i wkładając trampki. Już miałam wychodzić, lecz babcia mnie zatrzymała.
-Kochanie, czekaj dam ci pieniążki.- powiedziała wyciągając z portfela banknot.
-Babciu mam swoje, nie trzeba.- Bardzo nie lubiłam brać od kogoś pieniędzy czy prezentów. Zawsze odmawiałam, chyba, że było koniecznością przyjęcia podarunku.
-Trzeba, trzeba. No idź już!-powiedziała i posłała mi ciepły uśmiech. Wyjęła portfel z mojej torebki i włożyła do niego pieniądze.
-Kocham cię, babciu.-posłałam jej całusa i wyszłam.
Szłam londyńskimi uliczkami, w uszach miałam słuchawki a na oczach okulary przeciwsłoneczne. Mijałam jakieś targowisko. Na jednym ze straganów kupiłam mapę Londynu, nie miałam zamiaru błąkać się w poszukiwaniu centrum handlowego. Szłam zapatrzona w mapę, gdy wpadłam na kogoś. Uderzyłam głową o asfalt. Przed oczami miałam ciemność..




-Nic ci ni jest?- spytał oschle jakiś mężczyzna, a raczej chłopak z farbowanymi, blond włosami. Wyglądał jak jakiś pajac.
-Nie, chyba nie.- odpowiedziałam trochę zmieszana. Podał mi rękę, uchwyciłam ją i podciągnęłam się. Od razu zawyłam z bólu i chwyciłam się za głowę. Spojrzałam na rękę chciałam zobaczyć czy jest na niej krew. Na szczęście nie ujrzałam szkarłatu na swojej dłoni.
-Jak będziesz chciała iść do szpitala, to... masz mapkę.- wskazał na mapę, leżącą na chodniku, zaśmiał się i odszedł.
-Co za palant.-mruknęłam pod nosem i otrzepałam spodenki.
-Mówiłaś coś?- odwrócił się i spytał ze zmrużonymi oczami.
-Nie,nic...oprócz tego, że jesteś farbowanym palantem, który myśli, że jest fajny, bo ma krzywe zęby.- odpowiedziałam.-To pa.- grzecznie się pożegnałam, uśmiechnęłam się sztucznie i wyminęłam go. Podniosłam mapkę i ruszyłam w kierunku nieznanego mi centrum handlowego. Spojrzałam przez ramię na chłopaka, stał tam, chyba nie dowierzając, że ktoś mógłby powiedzieć mu coś takiego. Nagle otrząsł się i podbiegł w kierunku mojej osoby.
-Mogłaś na mnie nie wpadać.- dorzucił zaciskając zęby.
-Mogłeś nie stać na środku chodnika.-powiedziałam nie tracąc spokoju.- A teraz do widzenia, mam ciekawsze sprawy na głowie, niż użeranie się z jakimś chamskim typem.- Jeszcze raz zmierzył mnie wzrokiem, po czym udał się w nieznanym mi bliżej kierunku. Głowa jeszcze troszkę mnie bolała, więc szłam wolno, jak najdalej od głośnych przechodniów.

Przede mną wyrosło wielkie centrum handlowe, do którego chciałam się dostać. Tylko weszłam do środka i już znalazłam się w przymierzalni. Po męczącej godzinie zdecydowałam się na sukienkę przed kolano w kolorowe kwiatki i czarne buty na koturnie.
Wyszłam szybko ze sklepu i powędrowałam do wyjścia.
Po niecałych piętnastu minutach stałam przed drzwiami mojego domu. Weszłam do środka, babci nie było. Znów zostawiła mi karteczkę na blacie.
Kochanie wyjechałam na pare dni do siostry. Przeziębiła się, gorączkuje, zaopiekuję się nią, dopóki nie wyzdrowieje.

Całusy. Babcia.



Odłożyłam karteczkę na blat i poszłam do mojego pokoju przyszykować się na imprezę. Zaczęłam od odświeżenia się. Wzięłam prysznic, umyłam głowę i zęby. Zmyłam makijaż, który miałam na sobie, gdy szłam po kieckę. Włosy zawinęłam w turban.
Odpaliłam laptopa i zaczęłam szukać jakiegoś ładne, delikatnego makijażu. Spodobał mi się jeden: 'kocie kreski' na powiece i błyszczyk na ustach.
Wzięłam się za suszenie włosów, gdy były już suche zrobiłam sobie lekkie fale. Później zrobiłam makijaż, który wcześniej chciałam. Włożyłam moją śliczną sukieneczkę i byłam gotowa. Spojrzałam na zegarek 17:12. Miałam jeszcze sporo czasu, więc postanowiłam zejść na dół i pooglądać telewizję. Bardzo ciekawe zajęcie..na prawdę polecam -,-
Włączyłam jakiś film na dvd i po pewnym czasie usnęłam. Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Szybko zerwałam się i pobiegłam otworzyć drzwi. Oczywiście stał tam Chris. Wyglądał fajnie, ale nie będę opisywać, bo na prawdę nie znam się na męskich ciuchach.
Pobiegłam do mojego pokoju.
-Zaraz wracam!- krzyknęłam, gdy byłam w swoim pokoju i poprawiałam makijaż. Założyłam buty i przejrzałam się w lustrze. Powiedzmy, że wyglądałam nieźle, oprócz odgniecenia od poduszki na policzku, na szczęście to zaraz zniknie.
Zeszłam na dół.
-Wow. Ślicznie wyglądasz.- powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Ty też nieźle.- uśmiechnęłam się do niego najlepiej jak umiałam. Chwyciłam za torebkę, wyjęłam z niej klucze i wyszłam, gdy zamknęłam drzwi włożyłam klucze do torebki i wsiadłam do auta. Chris włączył radio i zaczęliśmy śpiewać. Dojechaliśmy w niecałe dziesięć minut.
Stanęłam przed wielkim domem z basenem. Po prostu jedno wielki WOW. Stałam tam gapiąc się na budynek, gdy nagle Chris pociągnął mnie lekko za dłoń w kierunku drzwi. Usłyszałam dosyć głośną, dyskotekową muzykę. Chris bez pukania otworzył drzwi, z resztą i tak nikt by nie słyszał pukania.
Zaczęłam się przepychać przez pokój pełen tańczących(spoconych) ludzi. Znalazłam się w kuchni. Postanowiłam nalać sobie soku, który leżał na blacie. Obok soku stały dwie czyste szklanki, wzięłam jedną z nich i nalałam sobie napoju. Wzięłam łyk i nagle ktoś wpadł do kuchni. Był to ten debil, na którego wpadłam, gdy szłam do centrum.
-Co ty tu robisz?!- wykrzyknął, chcąc przebić muzykę.
-Przyszłam z kolegą, ale zobaczyłam cię i już mam ochotę wyjść.- przewróciłam oczami. Chciałam wyjść, ale zatrzymał mnie jego kpiący ton głosu.
-To wyjdź, raczej nikt nie będzie tęsknił.- powiedział farbowany.
-Albo nie...zostanę i będziesz musiał mnie znosić cały wieczór.- powiedziałam sztucznie się śmiejąc.-W ogóle to koleś, który to zorganizował, był trzeźwy jak cię zapraszał?- spytałam robiąc niewinne oczka.
-To ja robię tą imprezę.- wysyczał.- I w każdej chwili mogę cię wyrzucić.
-Proszę bardzo, wychodzę.- powiedziałam i wyszłam z kuchni. Chciałam już wyjść z domu,ale.. Nagle ktoś złapał mnie za rękę-Chris.
-Idziesz?-spytał ze zdziwioną miną.-Przecież dopiero przyszłaś. Nie, nie, nie, nigdzie nie pójdziesz.-I zabrał mnie na 'scenę'.
Przetańczyliśmy trzecią piosenkę. Chris spytał czy chcę poznać jego przyjaciela. Ja pokiwałam głową na tak. Usiedliśmy na kanapie, która stała w rogu pokoju. Chris podał mi drinka. Wyjął z kieszeni spodni telefon i napisał sms-a do kolegi.
Na moje nieszczęście koło nas stanął farbowany. Ja mam dzisiaj mega pecha.-pomyślałam.
-Co chcesz palancie?- spytałam popijając procenty.
-Na pewno nic od ciebie żmijo.- Powiedział i wepchnął się pomiędzy mnie a Christophera.
-Zaraz, zaraz to wy się znacie?- jeszcze bardziej się zdziwił.
-Niestety tak.- powiedziałam.
-No nieważne. Co chciałeś stary, napisałeś mi eske, że ma przyjść. Miałeś mi przedstawić jakąś laskę.- Pociągnęłam następny łyk i od razu tego pożałowałam. Zaczęłam się krztusić.
-Ej mała lepiej nie pij, nie służy ci to.-powiedział.-Jeszcze się nam udusisz. A tego nie chcemy..albo.
-TO ON JEST TYM TWOIM CHOLERNYM PRZYJACIELEM?!!-wydarłam się tak, że słyszeli mnie chyba wszyscy.
-TO JĄ CHCIAŁEŚ MI PRZEDSTAWIĆ?!!- jego też słyszeli wszyscy obecni.
-Tak. Smiley-Niall. Niall-Smiley.
-Pff..Smiley bardziej oryginalnej ksywy nie miałaś?-prychnął pod nosem. Poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
'Smiley' tak mówiła na mnie mama, bo zawsze, uśmiechałam się na jej widok. Miałam ochotę się poryczeć na wspomnienie o mamie. Nie! Musiałam być silna i nie płakać, przez jakiegoś palanta.
-A ty?! Farbowany blondyn, który ma wszystko w dupie i udaje idiotę,... albo nie udaje.
Po tych słowach wybiegłam z domu i poszłam do parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam myśleć..o wszystkim. Ktoś dotknął moich ramion, myślałam, że to Chris, ale ten ktoś pachniał inaczej, po prostu śmierdział. Nagle odchylił mnie do tyłu i ....



_______________________________________________________________
PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM! Miałam dodać rozdział ponad tydzień temu :C
Ale za to jest troszkę dłuższy ;*
Niestety jeśli nie będzie przynajmniej 6 KOMENTARZY to usuwam bloga :( Więc jeśli chcecie, aby blog nadal istniał KOMENTUJCIE!. ;D


piątek, 11 maja 2012

Rozdział 2- Co ty sobie wyobrażasz?! Nawet mnie nie znasz!

Dedykuję ten rozdział:
* @basikk. Dziękuję, za komentarze, które bardzo motywują mnie do dalszego pisania,że wgl czytasz te wypociny ;*
Polecam jej opowiadania są jednymi z najlepszych :D

-----------------------------------------


Nagle koło mnie utworzył się cień przypominający sylwetkę....

Spojrzałam w kierunku postaci, wyciągnął rękę, aby pomóc mi wstać, ja bez namysłu chwyciłam dłoń, chłopak delikatnie pociągnął mnie w górę. Po chwili już stałam na nogach. Przyglądałam się mu. Boże, jaki on był śliczny! Miał proste, białe zęby, które wyszczerzył do mnie w uśmiechu. Jego niebieskie paczałki mi się przyglądały. Nogi zrobiły mi się jak z waty. Poprawił swoje gęste, brązowe włoski, częściowo przykryte czapką. Znów wyciągnął do mnie dłoń, lecz teraz w celu zapoznania się.
-Cześć, jestem Christopher.- uścisnął moją dłoń i uśmiechnął się oszołamiająco. Mówił po angielsku, lecz z jakimś dziwnym akcentem.
-Cześć. Ja jestem Sylvia, ale mów mi Smiley.-też powiedziałam po angielsku.- Nie jesteś przypadkiem z Polski?- dodałam, przypominając sobie, że babcia uczy Polaków.
-Tak.- Odpowiedział już w moim ojczystym języku i uśmiechnął się.
-Czyli rozumiesz wszystko po polsku?- spytałam jak idiotka. No przecież to oczywiste. Grrr, zawsze jak ktoś mi się spodoba to muszę się przed nim zbłaźnić.-Bo nie jestem za dobra z anglika.- dopowiedziałam pod nosem i zrobiłam dziwną minę. On najwyraźniej to usłyszał i zaniósł się śmiechem.
-Tak, wszystko rozumiem.-znów zaszczycił mnie swym uśmiechem.
-Chris, może wrócimy do lekcji?Zostało jeszcze piętnaście minut.-przerwała nam babcia.-A ty kochanie idź i zabandażuj rękę.-wskazała na mnie palcem.- Apteczka jest w łazience, w szafce pod lustrem. Jak będziecie chcieli, to pogadacie po zajęciach.
-Dobrze babciu.-powiedziałam, oddalając się.
-Może dałabyś mi swój numer telefonu?- spytał pewny siebie i podał mi swój telefon do ręki. Spojrzałam na tapetę, był tam Chris ze śliczną, rudowłosą dziewczyną. Przytulali się.
-Innym razem.- powiedziałam i oddałam mu telefon. Był zdziwiony. Poszłam w stronę łazienki. Takie osobniki jak on działają mi na nerwy. Pierw czaruje mnie swoimi oczami i uśmiechem, prosi o numer telefonu, a potem dowiaduję się, że ma dziewczynę.
Weszłam po schodach i stanęłam przed drzwiami, myślałam o przed chwilą poznanym Chrisie on był taaaki śliczny, przeklęłam się w duchu, za to, że zachowuję się jak te puste laski, przecież on ma dziewczynę! Nacisnęłam klamkę i zasyczałam z bólu. Zapomniałam, że przed chwilą skaleczyłam się rozbitym szkłem. Chwyciłam się za skaleczone miejsce, jakby miało to pomóc. Weszłam do łazienki, podeszłam szybko do szafki, wyjęłam wodę utlenioną i plaster. Załatwiłam jeszcze potrzeby fizjologiczne i udałam się do pokoju.
Weszłam do mojego nowego pokoiku, uważając na dłoń. Zobaczyłam Christophera leżącego na moim łóżku, kuźwa on mi już na prawdę działa na nerwy, nieproszony wlazł do mojego pokoju i jeszcze jakby nigdy nic leży na moim łóżku, głupkowato się do mnie szczerząc.
-Co chcesz?-zapytałam kładąc plaster i wodę utlenioną na biurko. Siadłam na krześle obrotowym i zaczęłam się bawić w doktorka (xd).
-Nic. Chociaż..chciałem się spytać czemu nie chciałaś mi dać swojego numeru telefonu, więc czemu?-przyglądał się moim poczynaniom.
-Miałam swoje powody.- odpowiedziałam oschle.
-A powiesz mi w końcu jakie?!- już nie leżał tylko stał nade mną i patrzył mi w oczy.- Od razu mi się spodobałaś.- przysunął się jeszcze bliżej mnie, tak, że czułam jego oddech na swoich ustach. Nagle jego wargi dotknęły moich, ja momentalnie się odsunęłam, zacisnęłam ręce i uderzyłam go z całej siły w policzek. Znów zawyłam z bólu, uderzyłam go zranioną rękę(co prawda miała plaster, no ale to nic nie daje).
-Idioto co ty sobie wyobrażasz?! Nawet mnie nie znasz, a już chcesz mnie całować?! Poznałeś mnie chyba dwadzieścia minut temu. A do tego masz dziewczynę, ciekawe czy ta rudowłosa piękność ucieszyłaby się, gdyby się dowiedziała, że próbowałeś pocałować inną!!!- nie wytrzymałam i wybuchłam. On już odsunął się ode mnie, ale na niewielką odległość. Widać, że chyba nawet nie poczuł mojego prawego sierpowego( za to ja poczułam xd).
-O czym ty mówisz?- spytał.- Jaka rudowłosa piękność?- widać, że był zdezorientowany.
-Zbliżyłam się do niego, wyjęłam mu z kieszeni spodni telefon i pokazałam tapetę.- Ta do kurwy nędzy!- powiedziałam wskazując palcem na wyświetlacz komórki. Już nawet nie pamiętasz kogo umieszczasz na tapecie?!- On zaśmiał się i uśmiechnął łobuzersko. Ohh ten jego śliczny uśmiech...PRZESTAŃ! rozkazałam sobie.
-To moja siostra, która została w Irlandii. Tęsknię za nią, to chyba nic dziwnego, że ustawiłem ją sobie na tapecie?- O cholera no to się zbłaźniłam.- To dlatego nie chciałaś mi dać numeru?-spytał wybuchając śmiechem.- zdenerwował mnie jeszcze bardziej.
-Tak. A ty jakbyś zobaczył u jakiejś dziewczyny, która ci się podoba, chłopaka na tapecie, to jakbyś zareagował?!
-Nie wiem. Czekaj, czekaj, cytuję: (...)która ci się podoba(..)? Czyli ci się podobam. Fajnie.- powiedział i dziwnie poruszał brwiami. Ja nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmiechem.-Dasz mi w końcu ten numer?-spytał teatralnie wzdychając, na co ja jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać. Szybko podyktowałam mu numer a on zaczął śpiewać:

Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
but here's my number, so call me, maybe?

Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maybe?
And all the other boys,try to chase me,
but here's my number, so call me, maybe?*

Ja zaraz się do niego dołączyłam, bo była to(tymczasowo) moja ulubiona piosenka. Po chwili wygłupiania się powiedział, że musi iść do domu. Ja poleciałam do łazienki umyłam się zmyłam makijaż(dokładniej to podkład i tusz do rzęs xd)i poszłam spać...


______________________________________________________________________










*Hej, dopiero co Cię poznałam i to jest szalone!
Ale tu jest mój numer, więc może zadzwonisz?
Ciężko jest mi patrzeć wprost na ciebie, kochanie
Ale tu jest mój numer, więc może zadzwonisz?

Hej, dopiero co Cię poznałam i to jest szalone!
Ale tu jest mój numer, więc może zadzwonisz?
Wszyscy inni chłopcy próbują mnie poderwać
Ale tu jest mój numer, więc może zadzwonisz?
-Carly Rae Jensen.

Hej, przepraszam, bo miałam dodać wcześniej + miał być dłuższy, ale mam bardzo dużo nauki i troszkę nie wyrabiam. Rozdziały będę dodawać tak co 5-6 dni, może co tydzień.
Liczę na szczere komentarze! <3



A i oczywiście Christopher jest już dodany do 'bohaterów'. Komentujcie, chcę wiedzieć co sądzicie! :)

wtorek, 8 maja 2012

Rozdział 1- Czy te nieszczęścia musiały spotkać mnie?!

I już po rozprawie, mojemu ojcu odebrano prawa rodzicielskie i przyznano je mojej babci. Ojciec się wściekł, po pierwsze, nie będzie mógł mnie już wykorzystywać, po drugie nie znosił mojej babci. Nie wiem czemu tak jej nienawidził przecież tak bardzo przypominała mamę- z charakteru, jak i z wyglądu. Obydwie miały kiedyś rude włosy do ramion, niebieskie oczy i wąskie usta.
-Oh, w końcu doleciałyśmy.- powiedziała moja babunia, gdy wysiadałyśmy z samolotu. Babcia Mary mieszkała w Polsce, lecz wyprowadziła się z nienawiści do mojego ojca. Tak, ona też za nim nie przepadała. Teraz mieszka w Londynie, ja zamieszkam z babcią, ponieważ w Polsce jest za dużo rzeczy przypominających mi o ojcu a nie mam ochoty nawet o nim myśleć (przynajmniej chwilowo- bo przecież to mój tata, którego kiedyś tak bardzo kochałam).
Babcia potknęła się o swoją walizkę, ja przytrzymałam ją i zaśmiałam się w duchu, poszłyśmy na postój dla taxówek. Czekała mnie jeszcze półgodzinna podróż małą,lecz wygodną taksówką i będziemy na miejscu.

Dam radę.- powtarzałam sobie w duchu. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę, weszłam do mieszkania babci, po chwili wypuściłam powietrze z ust i przyglądałam się pomieszczeniu. Na ścianach, kolory wrzosu, wisiały obrazy namalowane przez moją mamę. - Malowanie-była to jej pasja- i zdjęcia: dziadka, babci, mamy i moje. Pod ścianą stała szeroka, skórzana kanapa. Naprzeciw wisiał telewizor. Obok były okna z opuszczonymi żaluzjami. Na parapetach stały storczyki w doniczkach tego samego koloru co ściany. Na podłodze leży biało-kremowy dywan z frędzlami. Jest tu tyle rzeczy przypominających mi o mamie, która zmarła, gdy miałam szesnaście lat. Bardzo mi jej brakowało. Była opiekuńcza, pomocna, zawsze uśmiechnięta. Była dla mnie najlepszą przyjaciółką. Pogrążona w swych myślach poszłam wolnym krokiem po kręconych schodach prowadzących na piętro. Na pierwszym piętrze(ostatnim)znajdowała się mała ubikacja i dwa pokoiki, jeden był pusty a jeden teraz zajmowałam ja.
Po chwili znalazłam się w małym, przytulnym pokoiku. Klapnęłam na starannie zaścielone łóżko, rozglądając się jakbym chciała zapamiętać, każdy nawet najdrobniejszy szczegół.
Na panelach leżał fioletowy, puchaty dywanik. Ściany były koloru kawy z mlekiem i miały jasne wstawki. Po prawej stronie od łóżka znajdywało się niewielkie biurko, na którym stała lampka do pracy i laptop. Dalej okna z fioletowymi zasłonami i w końcu na ścianie koło łóżka- tablica korkowa, na której wisiały zdjęcia moje i mamy. Zachciało mi się płakać, może z tęsknoty za najlepszą przyjaciółką i jednocześnie mamą, albo ze szczęścia- nie muszę mieszkać już z ojcem, który po stracie miłości swojego życia, chciał, żebym ją zastąpiła, gotowałam, sprzątałam a on...gwałcił mnie.
Poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Szybko starłam je rękawem bluzy, bo do pokoju weszła babcia z naleśnikami na talerzu.
-Masz słoneczko, wiem, że one zawsze poprawiają ci humor.- powiedziała. Położyła naleśniki na biurku i przyglądała się zdjęciom na tablicy.- Powiesiłam je tu. Są to moje ulubione zdjęcia.- wskazała chudym palcem na zdjęcia.- Byłoby ci łatwiej ale nie chcę, żebyś zapomniała o mamie.- powiedziała z troską. Babcia, (zaraz po mamie) była mi najbliższa.
-Ja też nie chcę.- powiedziałam. Babcia przytuliła mnie i dała całusa w policzek.-Kocham cię, babuniu.
-Ja ciebie też, Smiley. A, kochanie pamiętasz jak ci mówiłam, że udzielam korepetycji z angielskiego polakom?-spytała a ja pokiwałam energicznie głową.-No to właśnie mam gościa, Smiley. Jest to miły młodzieniec w twoim wieku, jakbyś miała ochotę go poznać to zejdź proszę na dół.-powiedziała, uśmiechając się przyjaźnie. Wyszła..Zostałam ja i moje myśli. A musicie wiedzieć, że czasem moje myśli są niebezpieczne. Gdy zmarła najbliższa mi osoba i ojciec zaczął mnie gwałcić, chciałam-a nawet próbowałam- się zabić...
Chwyciłam za talerz z naleśnikami, nie miałam ochoty już na rozmyślania, nie miałam ochoty już na kolejne łzy.
Ooo z nutellą, wyszczerzyłam się jak głupia i zaczęłam jeść. Byłam głodna, przez całą podróż zjadłam tylko batonika czekoladowego. Nie wiem jak mogłam wytrzymać cały dzień bez jedzenia. Spojrzałam na zegar wiszący nad łóżkiem. Wskazówki pokazywały godzinę 18:30. Czyli jednak przesadziłam, że cały dzień. Dokładnie 5 godzin. Zachichotałam pod nosem i poszłam odnieść talerz do kuchni. I kurcze zapomniałam, że babcia ma teraz korepetycje.
Ohh, nie chciałam jej przeszkadzać, więc zaczęłam wycofywać się do swojego pokoju, niestety los chciał inaczej. Zahaczyłam nogą o dywan i wywróciłam się tłukąc przy tym talerz. Ręka zaczęła bardzo piec, spojrzałam na nią i zobaczyłam krew. Zrobiło mi się niedobrze, zawsze na widok krwi mdlałam lub wymiotowałam. Na szczęście, cudem powstrzymałam się od tych 'nieprzyjemności' i podniosłam się. Siadłam po turecku przyglądając się skaleczonej ręce. Babcia spojrzała w moim kierunku i wywróciła oczami. Nagle koło mnie utworzył się cień przypominający sylwetkę....



__________________________________________________
Jest pierwszy rozdział! Wiem, że krótki, ale następne będą dłuższe i ciekawsze. Teraz chciałam dać opis mieszkania itp.
No i mamy nową postań jak myślicie, czy to któreś ciasteczko z 1D?? :P
Dowiecie się w następnym rozdziale :D
Uprzedzam, że przynajmniej do trzeciego rozdziału praktycznie nic nie będzie się działo, bo nasza Smiley musi oswoić się z otoczeniem itd.
Dziękuję za 4 obserwatorów(!!!). To niesamowite, bo ten blog istnieje niecałe dwa dni! :D
Mam nadzieję, że obserwatorów jeszcze dojdzie. I mam do was prośbę..moglibyście polecić tego bloga swoim znalomym? Jeśli tak to piszcie w komentarzach a ja polecę wasz blog na : kamcikk.blogspot.com i smileyjensenxx.blogspot.com ;*

poniedziałek, 7 maja 2012

Bohaterowie.

*Sylvia 'Smiley' Jensen.(12.07.1993r.)- Jedynaczka. Niegdyś pełna życia, teraz zamknięta w sobie, zraniona. Jej mama-Sara- zmarła dzień po szesnastych urodzinach córki. Smiley żyje bez matki już 2 lata. Jest jej bardzo ciężko- nie pomaga jej ojciec, który ją molestował.





       



*Niall Horan. (12. 11. 1992).- Przyjaciel blondynki. Kocha śpiewać i grać na gitarze. Próbuje swoich sił w programie rozrywkowym- X Factor. Pomocny, zawsze uśmiechnięty.





*Mary Jensen. (23.10.1947)- Babcia Smiley. Wychowuje ją, odkąd jej ojcu zabrano prawa rodzicielskie. Mąż Mary zmarł ze starości pięć lat temu. Babcia Sylvii bardzo tęskni za mężem.





*Christopher Bennet. (18.09.1992)- Polak, z zagranicznym nazwiskiem- ojciec Christophera jest Irlandczykiem. Miał beztroskie dzieciństwo, mnóstwo dziewczyn i kolegów, jednego, prawdziwego przyjaciela-Nialla. Poznał go w Irlandii 7 lat temu( od tej pory się przyjaźnią).








*Olivia Lopez. (11.10.1993)- Brytyjka- w połowie hiszpanka. Często się przeprowadza. Nigdy nie miała prawdziwej przyjaciółki do póki nie poznała Smiley.






Dlaczego chcę pisać kolejnego bloga?

To wszystko przez moją mamę i jej niegdyś ulubiony zespół ŁZY. Słyszeliście kiedyś o piosence 'Opowiem Wam Jej Historię'? Jeśli nie to radzę posłuchać, bo to ta piosenka będzie główną przewodnią bloga. To ta piosenka mnie natchnęła do założenia kolejnego bloga. Mam nadzieję, że blog będzie się Wam podobał. Jutro postaram się dodać bohaterów :D Zachęcam do bycia obserwatorem. Proszę zostawić komentarz! :)